O projekcie

W skrócie...

Pozwólcie, że jako jeden z pomysłodawców wyjaśnię jak narodził się nasz pomysł na kibicowanie Robertowi i Maćkowi, za których kciuki trzymamy czy jest dobrze czy jest źle.

Zaczęło się od jednego projektu naklejki na samochód, potem drugiego, następnie znajomy powiedział "to zrób mi taką to też sobie nakleję". W niedługim czasie ktoś jeszcze zagadnął więc stwierdziłem, że przygotuję tego więcej. Po jakimś czasie na www z informacjami o Robercie, którą praktycznie codziennie odwiedzam, ktoś w komentarzach napisał: "zróbcie naklejkę na auto to sobie ją przykleję"... było kilka projektów ale ja spóźniłem się ze swoim :)

Po wymyślonym naszym projekcie naklejki zrobiliśmy sobie każdy po koszulce, padł również pomysł na smyczkę i w niedługim czasie na inne gadżety. Tak to się zaczęło, jeśli chcecie resztę doczytacie w dalszej części tej strony.

Każda rzecz ma swój początek...

Wszystko zaczęło się dawno temu, gdy jako nastolatek rozpocząłem swoją przygodę z motoryzacją. Pachnące nowością Prawo Jazdy pozwalało, co prawda na jazdę po ulicach, ale cały czas odczuwałem pewien niedosyt. Zawsze czegoś brakowało. Jak wielu moich kolegów, jeździłem bojowo wyglądającym małym fiatem na "oesy" czyli miejsca rzadko uczęszczane przez innych uczestników ruchu drogowego, a jeszcze rzadziej przez policję. Nie jedno zawieszenie zerwało się na podkrakowskich dziurach, ale radość z jazdy i nowych osiągnięć była bezcenna. Później okazało się że jest coś takiego jak gokarty i zaczęliśmy ze znajomymi nową zabawę. W tamtych czasach jedyny tor był na ul. Św. Wawrzyńca – wszystkie Krakusy na pewno wiedzą gdzie :)

Pewnego razu pojechaliśmy na gokarty i okazało się że cały tor jest zarezerwowany. Nie mogę powiedzieć, żebyśmy ucieszyli się tym faktem, ale ostatecznie postanowiliśmy jednak poczekać i popatrzeć. Jeździł sobie tam jakiś niepozorny koleś, a jego ojciec (tak się domyślaliśmy) oglądał i doradzał. Co okrążenie chłopak jechał coraz szybciej i szybciej, a jego wyniki czasowe wydawały mi się jak wyciągnięte z kosmosu! Wszyscy byliśmy w szoku, bo nikt z nas nie był nigdy w stanie nawet zbliżyć się do tych czasów. Jeden z moich kolegów powiedział w końcu z nutką zadumy w głosie: "Taki małolat, a tak zapier***ala!" Pewnie domyślacie kim był ów młody kierowca? Tak, to był Robert. Ten sam Robert, który teraz dostarcza nam tyle adrenaliny :)

Oczywiście nie od razu stałem się jego kibicem. W pewnej części było to spowodowane niewiedzą o jego poczynaniach. Tak naprawdę niewiele się o nim wówczas słyszało. Ktoś pewnie powie, że "dla chcącego nic trudnego", ale nie było dawniej tak łatwo o informację jak teraz. Jak ktoś miał Internet (tzn. modem od TEPSY) to i tak nie było w tym temacie stron www. Nie było również w telewizji tylu kanałów tematycznych czy sportowych. 5 kanałów na krzyż (albo nawet jeszcze mniej), i tylko nieczęste wzmianki w „dzienniku”. A czasopisma ? Tak samo lipa.

informacja, reklama, kasa i syf...

A jak jest teraz? Również nie ma dużo informacji o Robercie, oczywiście jest ich o wiele więcej niż dawniej, ale i tak jest ich według mnie mnie za mało. Nie powiem bym był jakiś ultra/mega/turbo zagorzałym kibicem (no może jednak troszkę jestem :)) ), ale śledzę bardzo mocno sieć w poszukiwaniu różnych informacji. Niestety 90% z nich to syf (czyli duży syfek). Przefiltrowane/przerobione informacje by podnieść oglądalność danej strony i zarobić na reklamach/adsensach itp. Popularne serwisy informacyjne i inne pismaki, czy też nawet "politycy" generują teksty i inne meta-informacje najczęściej jak się powinie noga Robertowi.

Wszyscy znamy te artykuły typu „Robert nie dojechał” „Robert wypadł z trasy”, gdzie w komentarzach czytelnicy wylewają swoją frustrację, a rzetelnych informacji o sukcesach jest jak na lekarstwo. Teoretycznie wszyscy są znawcami F1, wszyscy są znawcami jazdy rajdowej i wszyscy wiedzą najlepiej i zapewne jechali by lepiej od Roberta!  Tak się czasem zastanawiam, skąd się takie osoby biorą? Z kosmosu na latających spodkach przylatują, czy co?

Tak, to jest powód, dla którego to robię...

Niedziela, obiad rodzinny - żona, rodzice, teściowie - znacie te klimaty :) w telewizji idzie jakiś serwis informacyjny i nagle teść komentuje "Ten Kubica to niech lepiej już nie jeździ bo mu nie wychodzi i się jeszcze zabije". Nie mam pojęcia, co mnie podkusiło, przecież wszyscy wiem, że w takiej chwili należy siedzieć cicho, ale spytałem „Dlaczego tak sądzisz?” Odpowiedź wcale mnie nie zaskoczyła  - „Ponieważ tak mówili w dzienniku i czytałem na O…e (tak, na wszelki wypadek wycinam nazwę tego serwisu), że znów się rozwalił, że ma przewagę przez inną dźwignię zmiany biegów" itd. Odkładam sztućce, liczę powoli do dziesięciu i mówię „Ach tak? Zatem uważasz że informacje podawane w sieci na popularnych serwisach, które zajmują się wszystkim od potknięcia jakieś modelki na wybiegu po kryzys na Ukrainie, są wartościowe?” Wszyscy znamy zależność, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Prawda jest taka, że nie ma nic bez bólu, a po to jest nauka i zbieranie doświadczenia by w przyszłości być lepszym. Robert to mówi, znawcy sportów motorowych to mówią, a byli i obecni mistrzowie rajdowi i wyścigowi są pod ogromnym wrażeniem jego jazdy. Wielu zaczynało w ten sposób i nierzadko z mniejszymi sukcesami. Robert w debiucie wygrywa w wielkim stylu WRC2, a ludzie cytują mi jakieś strzępy informacji z portali/telewizji, które nie darzą sympatią Roberta albo stron/osób żądnych wyrosnąć na "powinięciu się nogi" Kubicy.

Dlatego właśnie to robię. Niesamowicie denerwują mnie takie sytuacje. Wiem, że całego świata nie zmienię, ale przynajmniej w tej jednej sprawie mogę powiedzieć prawdę, zamiast liczyć na nieobiektywne media. Sądzę że takie sytuacje zdarzają się nie tylko mnie, miałem tak kilka razy, tu z rodziną, tam ze znajomymi, czy kolegami z pracy. Też tak macie? Trzeba to zmienić!


www.powrotroberta.pl ...

Wyniki rajdowe i powrót Roberta Kubicy do Formuły 1 - mówi chyba wszystko. Początkowo ta strona miała nieco inna tematykę - tylko i wyłącznie informacje dotyczące postępów (czasem były też informacje o niepowodzeniach) Roberta na drodze do zdrowia po pechowym wypadku w 2011 roku. Newsy pojawiały się tam bardzo rzadko, czasem nawet raz na parę tygodni. Nie ma co się dziwić autorowi bloga, gdyż wówczas w sieci nie było nic nowego, czas zatrzymał się na relacji z wypadku. Podawano jeszcze czasami informacje, co dzieje się z Robertem w szpitalu na zasadzie "Kubica przeżyje" albo "ręka Roberta nie ocaleje". Potem cisza.

Teraz jest całkiem inaczej, nie tylko dlatego że Robert powrócił do formy czy dlatego, że odnosi sukcesy, ale dlatego że ten blog jest tworzony prawdziwie przez kibica. Informacje czy dobre czy złe pojawiają się tu parę razy w tygodniu a w czasie trwania rajdu praktycznie non stop. Czasem zdarza się aktualizacja co niecałą minutę.

A komentarze?
Jest ich sporo, a Autor bloga pozwala na inteligentną wymianę poglądów:) Na podkreślenie zasługuje słowo „inteligentną”.

Zatem, drodzy kibice Roberta, jeśli szukacie miejsca, w którym:

  • znajdziecie mnóstwo rzetelnie i obiektywnie podawanych informacji o Robercie
  • w czasie rajdów: zapowiedzi, transmisji LIVE, międzyczasów, radio, filmów, artykułów i komentarzy
  • szukacie informacji, kiedy Robert powróci do Formuły 1?
  • i jesteście prawdziwymi kibicami Roberta?


... szczerze polecam to miejsce: www.powrotroberta.pl