Technologia

Technologia, w jakiej wykonane są naklejki, jest całkowicie bezpieczna dla powierzchni, na które ją nakleimy. Oczywiście na starej desce czy skorodowanym lakierze nie będzie się ładnie prezentować no i może oderwać się razem np. z rdzą. Ale powierzchnie typu: lakier, szkło, plastic, lustra i inne gładkie powierzchnie są bezpieczne, a trwałość naklejki szacuję nawet na 10 lat (nawet podczas mycia wysoko ciśnieniowo).

Naklejki  nie są po prostu wydrukowane na maszynie solwentowej  i wycięte dookoła. Nie twierdzę że to jest zły pomysł, ale na pewno dużo tańszy, mało czasochłonny i mało odporny. Trochę takich rzeczy robiłem i niestety farba czasem schodzi pod paznokciem, a kolory po czasie płowieją.  Stawiam na jakość, ale nie wykluczam, że sam tak je będę produkował w przyszłości, bo technologicznie mój projekt jest niesamowicie czasochłonny (ale o tym poniżej), drogi  ale ... ale mi chodzi o efekt!

Naklejka składa się z następujących warstw:

  1. Przeźroczysty romb z folii samoprzylepnej (to jest coś rodzaju podkładu by zabezpieczyć lakier przed nadmiernym przyklejaniem się następnych folii)
  2. Na to naklejona jest literka „F”, „R” oraz pasek poziomy z folii odblaskowej zaświecającej się przy działaniu światła (coś jak na radiowozach czy znakach drogowych)
  3. Na końcu naklejana jest folia z napisem „kibicujmy Kubicy”

Zazwyczaj, gdy robi się takie naklejki z foli świecącej, przykleja się ją bezpośrednio na powierzchnię. Problem w tym, że ta folia po dłuższym czasie (ale również od razu po przyklejeniu) nie chce się odklejać. Jeśli zainwestujemy w to trochę wysiłku i cierpliwości to odklei się w końcu, ale podczas nagrzewania i zrywania będzie schodzić po 1 mm.
Dlatego też by nie doprowadzić kogoś do ostrej nerwicy przy zrywaniu naklejki np. przed sprzedażą autka, zastosowałem tę pierwszą przeźroczystą warstwę. Dzięki niej naklejki zejdą bardzo łatwo.

Pisałem tutaj że produkcja jest bardzo czasochłonna. Nie wiem czy słowo „bardzo” to odzwierciedla. ULTRA MEGA TURBO  DŁUGO -> już prędzej.
Powiem tylko tyle, że wyprodukowanie ok. 100 szt. naklejek zajęło mi prawie cały weekend, a same napisy (dokładnie 38szt) „Kibicujmy Kubicy” ok. 6h. Jest czad, prawda?

Właśnie z tych powodów rozważam zlecanie produkcję naklejek, tylko wówczas będę musiał je sprzedawać, a nie jak teraz rozdawać. Hmm… pomyślę.
Poniżej znajdziecie galerią gdzie będzie widać produkcję naklejek (wybaczcie średniej jakości fotki):