Flaga na Rajd Polski 2014

włącz .




Wszystko zaczęło się od produkcji naklejki - opcja druga, która ma kojarzyć się z Robertem i Polską. Później, gdy zbliżał się Rajd Polski (na który wybieramy się ze znajomymi) powstał pomysł na zabranie ze sobą czegoś, co pokaże nasze wsparcie dla Roberta.
Początkowo wymyśliliśmy flagę, ale spoooooro większą bo 120 m2, ale szybciutko przeliczyliśmy siły na zamiary i wzięliśmy pod uwagę flagę 60 m2.

Ktoś może zapytać: „Po co wam taka duża flaga? Przecież nie będziecie mieli jak tym machać.”Otóż flaga nie ma powiewać, ma być czymś w stylu "sektorówki" tylko ma być przymocowana do podłoża (trawnik, górka, jakiś stok). Flaga również nie ma być oglądana z bliska, chodzi o to by była widoczna z daleka minimum 20-30m. Podczas Rajdu Polski chcemy przymocować ją do pagórka nieopodal OSów bądź przy Arenie. Chcemy by świat wiedział, że Robert i Maciek ma wiernych kibiców. Nie tylko nas, którzy ją tworzyli, ale w całej Polsce!
 
Samo zaprojektowanie nie stanowiło problemu, ale wykonanie już tak. Początkowo w planie było wydrukowanie jej na materiale w profesjonalnej firmie, co na pewno było 100 x prostsze, ładniejsze i szybsze. Jednak, gdy przyszło do wyceny w drukarniach, to przerosło to nasze możliwości budżetowe, ponieważ miało by kosztować nie mniej niż 6 000 PLN.
Następnym pomysłem na realizację projektu było zlecenie uszycia flagi od początku do końca u znajomej krawcowej. Jednak to również okazało się było mało realne. Trzeba pamiętać, że flaga miała mieć 60 m2 (10 m x 6 m) i krawcowa od razu wybiła nam ten pomysł z głowy. Zgodziła się jednak na uszycie samej flagi bez "wizerunku" Roberta, napisów i innych bajerów. Pomyśleliśmy i okazało się, że na ten czas uszycie tła i później namalowanie wszystkich pozostałych elementów to jedyne, najtańsze, rozsądne rozwiązanie.
 
Pozostała jeszcze kwestia jak to zrobić? 
 

Plan to podstawa...

Jak namalować cokolwiek na 60m2 w mieszkaniu 30m2 z balkonem? To proste, trzeba zmienić lokal :))
A poważnie? Trzeba to mocno przemyśleć projekt i mieć znajomych zajawionych kibicowaniem naszej rajdowej ekipie. Później jest już z górki :)
 
By to zrobić potrzebne nam były:
  1. Materiał zszyty przez krawcową -> 20 metrów bieżących (z roli 150 cm) koloru białego oraz drugie tyle czerwonego.
  2. Agregat lub spreje -> 15 białych oraz 7 czerwonych (zwyciężyły spreje bo lokal był bez prądu ani kompresora).
  3. Szablon -> ok 300 arkuszy papieru 80gr 380mm x 488mm, został wydrukowany, posklejany a następnie wycieliliśmy niepotrzebne elementy.
  4. Taśma malarska -> ok 700-800mb taśmy 50mm.
  5. Makulatura/folia stretch -> zabezpieczanie niemalowanych elementów.
  6. Sporoooooo miejsca - > "opuszczone" krakowskie hale w okolicach Elektrociepłowni Kraków (trochę ryzykowne ale konieczne).
  7. Spore gwoździe + podkładki -> dokładnie 32 szt., z których zrobiliśmy coś w rodzaju śledzi do namiotów.
  8. BARDZO! DUŻO! cierpliwości :)
 
ad 1. Podziękowania dla Pani krawcowej, uszyła nam flagę za naprawdę niską cenę.
ad 2. Spreje Obi/Castorama/Praktiker, wykupiliśmy wszystkie białe i czerwone spreje matowe.
ad 3/5. Szablon wydrukowała drukarnia Dagra z Krakowa i podarowała część zepsutych wydruków w ramach makulatury która posłużyła jako zabezpieczenie niemalowanych miejsc.
ad 4. Taśmę kupiło się na all...gro.pl
ad 7. Kupione w Obi/Castorama/Praktiker, czy innej sieciówce.
ad 8. Szczególne podziękowania dla mojej małżonki za wyrozumiałość oraz cierpliwość w każdej kwestii.
 
Poniżej wstawiam kilka ciekawszych zdjęć wraz małym komentarzem.
 

Klika prób...

Klika prób na początku, czy aby po pomalowaniu lakiery w ogóle pokrywa, schnie, ile trzeba nanieść warstw i czy wytrzyma próbę wody i czasu. Ogólnie udało się, mimo że w stu procentach nie dopasowaliśmy kolorów pomiędzy materiałem a farbą. Na małej powierzchni nie było widać różnicy. Na dużej – niestety już tak :(
 

Szablon...

Szablon, a tak naprawdę składanie go w całość. Same napisy nie stanowiły problemu - miały zaledwie kilka metrów i łatwo było je poskładać w jedną całość. Natomiast elementy wizerunku Roberta to istny "kosmos". Bywały arkusze które, miały tylko linie paru centymetrów. Sam nie potrafiłem tego poskładać, chociaż były to tak naprawdę duże puzzle, za to moja małżonka dała radę. Szacun dla niej :) 

Szukanie lokalizacji...

Nie było łatwo znaleźć miejsca, które byłoby dostatecznie duże, płaskie, przewiewne, z dachem, obojętne na ewentualną zmianę kolorów i zabrudzenie podczas malowania. Miało być również tanie albo darmowe :) Idealne nie było, ale w końcu się udało!

Realizacja...

Gdy mieliśmy już miejsce, wystarczyło je oczyścić i zacząć prace. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale było to na prawdę spore wyzwanie. Nie wystarczyło tylko położyć materiał, przyłożyć szablon i popsikać parę razy. Sporo czasu zajęło samo przygotowanie miejsca i umieszczenie folii do zabezpieczeń. Wygładzenie materiału, tak by się nie zwijał, również nie było łatwe. Gdy materiał uległ, nastąpił czas na umieszczenie szablonu w odpowiednim miejscu. Wbrew pozorom zajęło to więcej czasu i wysiłku niż można by się spodziewać.

Malowanie rozłożyliśmy na dwa etapy: pierwszym było malowanie elementów na czerwieni, a na następny dzień - na bieli. Ojjj bałem się czy „góra” z „dołem” połączy się w odpowiedni sposób. Dodatkowo, by malowane elementy były maksymalnie ostre, każdą krawędź trzeba było obklejać, by przylegała do powierzchni. Linie proste nie stanowiły problemu, ale łuki już tak. W następnej kolejności trzeba było zadbać o miejsca, które nie miały być malowane. Wbrew pozorom malując sprejami, rozpylona farba osiada na dużej powierzchni. Mimo że zabezpieczyliśmy wszystkie elementy dokładnie, gdzieniegdzie widać na gotowej fladze nalot z farby.

 
Sam proces malowanie nie był trudny, a raczej nudny. Dzięki wcześniejszym testom, wiedzieliśmy że jedna warstwa białej farby nie wystarczy. Ba... nie wystarczy ich 5, dlatego nie załamywaliśmy się gdy pierwsza warstwa nic nie pokryła. Malowanie zajmowało tylko chwilę, ale czekanie na wyschnięcie? Na nie traciliśmy najwięcej czasu. Było to dość kłopotliwe ponieważ działaliśmy w jeden z czerwcowych weekendów, gdzie temperatura w słońcu miała lekką ręką 50 stopni na plusie. My na szczęście byliśmy w przewiewnym pomieszczeniu, nie odczuwaliśmy tak tego, ale po wyjściu na zewnątrz było cieplutko :)
 
 
Po całym dniu, postanowiliśmy że nie będziemy ryzykować i zostawiać flagi do wyschnięcia. Mimo że było to opuszczone, non stop niszczone miejsce to po wyposażeniu można było podejrzewać że nocami śpią tu bezdomni itd. Zwinęliśmy flagę w najbardziej możliwie bezpieczny sposób i przewieźliśmy do znajomego.
Tam nastąpiła niespodzianka!
 

Po zdjęciu już niepotrzebnej folii,
oczom naszym ukazał się mocno kontrastowy napis R O B E R T :))

(mówcie co chcecie, ale fajnie jest czasem zrobić coś takiego przez co wszyscy mieliśmy "banany" na twarzach)
 
To naładowało nam bateryjki na kolejne zmagania i następnego dnia ruszyliśmy do dalszych prac.Tym razem malowaliśmy na części białej, ale nauczeni doświadczeniami poprzedniego dnia poszło nam to znacznie szybciej.Dodatkowo, ciemna, czerwona barwa by odpowiednio pokryć, nie potrzebowała tylu warstw. Wystarczyły dwie. Pogoda dopisała, wymalowane elementy szybciutko schły, a po ukończeniu prac mogliśmy wystawić całość na pełne słońce.
 
Pozostałe dwa elementy - znaczek "FR" oraz adres strony domalowaliśmy później.

 
Mamy nadzieje, że flaga się spodoba, że uda nam się ją umieścić gdzieś w pobliżu gorącej akcji podczas rajdu i spróbujemy ją przemieszczać.
Ma kilka metrów więc będzie zauważalna :))
 

FOOORRRRZZZZAAAAAA ROOOOOOOBBBBBBEEEEERRRTTTTTT !!!

Poniżej kilka fotek z jedynego miejsca w Krakowie, które pasuje do Krakusa   ; - )
W końcu trzeba było gdzieś wszystko przetestować (pogoda była średnia, więc nieco pokręciłem foto ale flaga jest w oryginale).

 
PS: Mamy taką samą flagę na tylnej szybie naszej furki. Bierzemy parę gadżetów ze sobą, czym chętnie się podzielimy :))